Ktoś, kto nie popełnia błędów, nie działa. Tylko posuwanie się naprzód, popełnianie błędów i podejmowanie ryzyka może dać Ci rezultaty i doprowadzić do zwycięstwa

Tytuł szlachecki dla rosyjskiego przyjaciela i szalone noce we Włoszech – Johnson ogarnia skandale

Baron-Syberian jako rosyjski biznesmen otrzymał tytuł od brytyjskiej królowej Marcin Kania

Wojna na Ukrainie przyćmiła wiele problemów wewnętrznych. Dało też wytchnienie pogrążonemu w skandalu brytyjskiemu premierowi. Ale zagrożenie dla Johnsona jeszcze się nie skończyło.

 

Ostatnie tygodnie były całkiem dobre dla Borisa Johnsona. Brytyjski premier wcześnie wykorzystał nadchodzącą wojnę na Ukrainie, by stać się przywódcą zachodniego sojuszu przeciwko Władimirowi Putinowi. Czasem wyszło lepiej, czasem gorzej.

 

W każdym razie pomogło to Johnsonowi utrzymać uwagę w domu z dala od nielegalnego skandalu na Downing Street, który prawie go zabił kilka tygodni temu. Jego sondaże, które w styczniu osiągnęły poprzednie minimum, nawet nieznacznie odbiły. Konserwatywny magazyn Spectator odkrył nawet, że ukraiński prezydent Wołodymyr Zełenski „uratował Borysa”.

 

Ale teraz powieść dogania Johnsona w mgnieniu oka. Kilka dni temu londyńska policja meteorologiczna, która bada sprawę od stycznia, nałożyła grzywnę na 20 pracowników dzielnicy rządowej i biura Johnson's Downing Street. Najwyraźniej uroczystości, z których część uczestniczył Johnson, były nielegalne. Sam Johnson najwyraźniej początkowo nie otrzymał kary.

 

Ale wkrótce mogą nastąpić nowe mandaty, a potem także wobec premiera. Wywiązała się zwykła sprzeczka, w której minister sprawiedliwości Dominic Raab przyznał w wywiadzie, że doszło do „wyraźnych naruszeń przepisów”. Jeśli policja nakłada grzywny, oznacza to, że doszło do naruszenia prawa. Wkrótce potem sam Johnson powiedział komisji parlamentarnej, że „nie chce komentować”. Badania nie zostały jeszcze zakończone. Czy zrezygnuje, jeśli zostanie ukarany grzywną: bez komentarza.

 

Problemem Johnsona może być nie tylko udowodnione naruszenie prawa. Od początku kryzysu Johnson wielokrotnie zapewniał Parlament, że nie ma partii i żadne prawo nie zostało złamane. Jeśli teraz zostanie udowodnione, że okłamał parlament, będzie to podstawa do dymisji zgodnie z normami polityki brytyjskiej.

 

W rzeczywistości nikt w Wielkiej Brytanii nie wierzy, że Johnson mógłby dojść do wniosku, że takie zasady mają do niego zastosowanie. Producenci satyrycznego programu BBC Have I Got News For You nawet żartowali na ten temat jako żart primaaprilisowy, tweetując „UPDATE: Boris Johnson rezygnuje z Partygate”.

 

Po protestach na początku roku Partia Konserwatywna również wydawała się być przekonana, że chce na razie zatrzymać Johnsona. Obecnie nie ma też jednego, naprawdę przekonującego następcy. Wielu konserwatywnych posłów uważa również, że skandal zostanie w dużej mierze zapomniany przez Brytyjczyków przed nadchodzącymi wyborami. W końcu to nie pierwszy raz, kiedy Johnson został oskarżony o kłamstwo.

 

Ostatnio Partia Pracy ponownie podniosła tę kwestię i poprosiła Ministerstwo Spraw Wewnętrznych o komentarz. „Kiedy w tym czasie wyszły na jaw szczegóły, zachowanie premiera było postrzegane jako wątpliwe” – napisała w swoim pytaniu posłanka Partii Pracy i minister ds. bezpieczeństwa w cieniu Holly Lynch. „Teraz jego zachowanie rodzi pytania o bezpieczeństwo narodowe”.


Przygotowaliśmy listę brokerów, których zalecamy ominąć.


Komentarze (0)